Loading...

środa, 25 maja 2016

Noordwijk i Morze Północne.


Noordwijk miasto położone tuż nad brzegiem Morza Północnego z długimi pięknymi plażami.
Nad Morzem Północnym w tracie naszego pobytu byliśmy dwa razy,raz krótszą trasą rowerową,a drugi raz znacznie dłuższą.
O krótszej trasie wspomniałam w poprzednich postach dla przypomnienia,  za hotelem nH skręcamy w lewo na ulicę Westeinde,mijamy pola tulipanowe i ceglane domki.
Potem pojawiła się  zabudowa segmentowych domów i po dziesięciu minutach wjeżdżaliśmy na promenadę wzdłuż której po lewej stronie znajdowały się eleganckie hotele ,a po prawej ścieżki rowerowe na piaszczystych wydmach.
Zaś druga trasa już dłuższa bo ponad godzinna , również prowadziła z hotelu nH tylko trzeba było skręcić w prawo.To była trasa oznaczona kolorem czerwonym.Trasa bardzo ciekawa którą warto pojechać,gdy skończyła się zabudowa miejska,naszym oczom ukazał się przepiękny krajobraz wydmowy.
Wszędzie piaszczyste wydmy porośnięte wydmuchrzycą piaskową,rzadko sosnami i ciernistymi krzewami które lada moment miały zakwitnąć na niebiesko.
Trasy są bardzo dobrze oznakowane,są na nich mapy,a także napisy naprowadzające do morza i do jeziora.
Gdy dojechaliśmy nad morze z radości wskoczyliśmy do wody,ja po kostki ,mąż po kolana i niemal natychmiast znieruchomieliśmy,ja zaczęłam nawet krzyczeć.Ludzie na plaży patrzyli na nas i uśmiechali się.
Woda w morzu była potwornie lodowata,miałam wrażenie że stopy odrywają mi się od ciała.
Mąż uciekł na brzeg i powiedział- nie wiem jak te małe dzieci kąpią się w takiej zimnej wodzie.
Powiedziałam mężowi,że w sanatoriach są też zimne kąpiele które mają korzystny wpływ na organizm.
Mąż na to-dobrze,dobrze.
Wyszłam na piaszczysty gorący brzeg na którym nie ma żadnych kamieni są tylko bardzo ciekawe muszle.
I znowu wróciłam do wody,krzyknęłam do męża że mój organizm już się przyzwyczaił, nie odczuwam zimna i żeby też spróbował.
Mąż odparł -dobrze,dobrze,ale do wody nie wszedł.
Nocą przed snem mówię do męża-jak nie dostanę w nocy 50 stopni gorączki to będzie cud,a mąż na to-podobno zimne kąpiele są korzystne dla zdrowia.
Eeeeee, odwróciłam się na drugi bok, zasnęłam,i gorączki nie dostałam.Wręcz przeciwnie o świcie czułam się rześka i radosna.


/


Danie plażowe w roli głównej są tu ryby.Sposób podania dania jest niezwykły i jak najbardziej plażowy.Drewniane sztućce,sosy w papierowych kubeczkach spiętych zszywkami i gazeta do poczytania w trakcie jedzenia:)To oczywiście papierowa serwetka.
Na plażę, morskie fale wyrzucają takie muszelki.
Mnie najbardziej zaintrygowały te podłużne.To małż Ensis ensis zwana brzytwa morską lub okładniczką . Nazwa pochodzi od jej ostrych brzegów.


Holendrzy to otwarci i pomocni ludzie.
A Holandia będzie mi się kojarzyła z wiatrakami które są wszędzie,przy autostradach,przy drogach,na polach i na morzu.
Z kanałami wodnymi które są wszędzie,a pływające po nich łódki i jachty wyglądają jakby jeździły po łąkach,dokładnie tak jak początek filmu"Fanfare"który można obejrzeć na Youtube.
Z kolorowymi hektarami rozciągających się pól tulipanowych.
Ze ścieżkami rowerowymi które są wszędzie.
Z ceglanymi domami krytymi strzechą ,które są wszędzie.
Z budynkami gospodarczymi których całe dachy pokryte są ogniwami fotowoltaicznymi.



















sobota, 21 maja 2016

Ścieżki rowerowe w Holandii.


Przez kilka dni w Holandii zamieszkaliśmy w miasteczku Noordwijkerhout w hotelu nH LeeuwenHorst.
Pokój wynajęliśmy prawie trzy miesiące przed naszym przyjazdem do Holandii,nie polecam wynajmowania w ostatniej chwili, ponieważ wtedy trzeba wybierać spośród drogich hoteli i cena za pokój szybuje wtedy w górę.
Hotel nH jest elegancki,czysty i liczy sobie 3000 pokoi.Gdy przyjechaliśmy do czterech pań recepcjonistek ustawiały się długie jak wąż boa kolejki,i aż do zmierzchu który zapadał tu po dwudziestej pierwszej godzinie cały czas przyjeżdżali nowi turyści.
Kolejka posuwała się bardzo szybko i sprawnie,wypełnienie druku meldunkowego,mapa z objaśnieniem gdzie i co znajduje się w pobliżu do zwiedzania,życzenie przyjemnego pobytu,walizki w kąt pokojowy ,a my na rowery i na miasto.
Jak na taką ilość turystów w hotelu panowała cisza i spokój,pomimo że popołudniami i wieczorami kawiarenki hotelowe na parterze pękały w szwach i gwar w różnych językach dobiegał do naszych uszu.
Miasteczko Noordwijkerhout ma doskonałe położenie. Do Morza Północnego najkrótszą trasą z hotelu nH przez ulicę Westeinde jest zaledwie 10 minut jazdy rowerem,a do ogrodu Keukenhof około siedem kilometrów.
Wyjeżdżając do Holandii bardzo chcieliśmy, aby dopisała nam pogoda i nie było deszczowo,a pogoda przygotowała nam niezwykle miłą niespodziankę.
Podczas naszego pobytu było cały czas słonecznie z temperaturą +30 stopni,choć non stop  wiał wiatr,nad morzem zawsze wieje.
Holandia to kraj równinny,plaski jak na dłoni,nawigacja wskazywała 18 m.n.p.m, a gdy zbliżaliśmy się do Morza Północnego -18 m.n.p.m byliśmy w depresji(nie mylić z deprechą,bo humory mieliśmy znakomite).
Ścieżki rowerowe w Holandii są wszędzie,na jezdni po obu stronach,na poboczach,gdzie tylko jest miejsce jest ścieżka rowerowa.
I są to ścieżki asfaltowe,z kostki brukowej,z płyt betonowych,betonowe i szutrowe.
Na rowerach jeżdżą wszyscy i wszędzie;na zakupy,do pracy, w odwiedziny,na przejażdżki i obowiązuje strój dowolny w czym kto chce.
Po ścieżkach rowerowych poruszają się ;rowerzyści,piesi,motorowery i konni jeźdźcy-tak,tak, to bardzo częsty i niezwykle ciekawy widok.
Niektóre rowery są arcyciekawe i ich pomysłowość niejednego turystę zaskoczy
Obowiązuje zasada;wszyscy mają uważać na wszystkich.
Na początku trochę przepisy sprawiają kłopot,bo w Polsce są nieco inne,w Niemczech jeszcze inne, a w Holandii jeszcze inne.
Rondo rowerzysta może przejeżdżać tylko na pasach i ma znak ustąp,zaś na pozostałych skrzyżowaniach to rowerzysta ma pierwszeństwo i tu trochę miałam problem.Zatrzymywałam się ,a kierowcy samochodów czekali aż przejadę.
Nikt na mnie nie zatrąbił,nikt nie pokazywał złośliwych gestów, pełna kultura i cierpliwość kierowców,bo rowerzyści nie są tu traktowani jak intruzi na drogach.
Hotel nH.



I wszędzie hektary tulipanów.Nie myślcie ze weszłam w te piękne narcyzy i je zniszczyłam.Tam są zrobione rzędy i tymi rzędami można spacerować .Rolnicy pozwalają turystom podziwiać ich pracę.

Mąż wypatrzył gniazdo łyski i jej pisklęta zupełnie niepodobne do rodziców.

Ziemia to sam piach wzbogacony kompostem i nawozem zwierzęcym.

A na polach przy drodze takie sklepy,oczywiście zrobiłam zakupy i bardzo bym chciała ,aby w Polsce były podobne.z owocami,warzywami,nabiałem i kwiatami.
Jest coś, co zabrałambym z Holandii na pęczki,pełny samochód,a nawet owinęłabym się tym.
Zgadniecie co to takiego?
Nie,nie kwiaty,te kupię sobie w sklepach internetowych.
Ścieżki rowerowe, i rozsypałabym po Starym Sączu i okolicy,żebym wszędzie mogła bezpiecznie dojechać rowerem.
Za marzenia się nie płaci:)