niedziela, 25 czerwca 2017

Róże w Ogrodzie Marzeń.



Róże to niewątpliwie najpiękniejsze z kwiatów w naszych ogrodach-królowa jest tylko  jedna.
Ja z różami zaczynałam bardzo powoli,ponieważ wymagają ogromnej pielęgnacji i nie miałam pewności czy poradzę sobie z ich uprawą, i czy w moim ogrodzie będzie im się dobrze rosło.
Teraz ogród zdobią róże pnące,parkowe,rabatowe i wielokwiatowe.
Róże tak mnie urzekły swoją urodą i zapachem,że specjalnie dla róż pnących zbudowaliśmy- Aleję Różaną.
To aleja w której jest dwanaście metalowych pergoli wykonanych przez męża-własnoręcznie,oddalonych od siebie co metr sześćdziesiąt i jak łatwo policzyć rosną przy nich dwadzieścia cztery róże.
Róże posadziłam już w ubiegłym roku i chociaż dokładnie odmierzyłam odległość,to zapomniałam dodać szerokość pergoli,trzeba było wiosną wszystkie róże od nowa wykopać i przesadzić
Nie najlepiej to zniosły choć starałam się wykopywać je po opadach deszczu,żeby zminimalizować ryzyko przymusowej przeprowadzki.Na obecną chwilę po moich wielkich staraniach czują się już bardzo dobrze.
Żeby pergole tonęły w kwiatach potrzeba trzech,czterech lat.
Zanim Aleja Róż rozkwita różami,po jednej stronie posadziłam szafirowe szafirki,a po drugiej białe śniedki baldaszkowate.To wiosna,zaś lato i jesień należy oczywiście do róż i liliowców.
Długo zastanawiałam się jakie kolory róż posadzić przy pergolach,czy wszystkie w jednym kolorze,czy może co druga pergola inny kolor.I z pomocą przyszedł-mąż -powiedział, posadź kolorowe.Nasz ogród zdecydowanie jest bardziej zielony i kolorowe róże ożywią go i rozświetlą.
Pierwsza i ostatnia pergola-to róże białe"Camelia",kupione w markecie.
Zaś pozostałe kupione w internetowym sklepie"Rosenfee"polecam gorąco ten sklep.Sadzonki duże,kwitnące i bardzo zdrowe.
A więc-witaj lato!!! Zapraszam i życzę miłego oglądania:)

Aleja Różana




Róża pnąca"Raubritter"



Róża pnąca "Violette Parfume"



Róża pnąca"Barock"


Róża pnąca"Purple Splsh"


Róża pnąca"Twist Courtyard"






Róża pnąca "Aloha"


Róża "Ballade"



Róża pnąca "Indigoletta"


Róża parkowa "AUSmary"


Róża parkowa"AUScat"


Róża parkowa "Aleksander"




Róża "Mainzer Fastnacht"


Róża angielska"Darcey Bussell"


Róża nostalgiczna "Aquarell"

Róża pnąca o różowych kwiatach ,stara bardzo ekspansywna odmiana.

















czwartek, 15 czerwca 2017

Kapusta.


Kapusta to warzywo,które wszyscy znamy,jedni lubią,inni nie lubią,jeszcze inni traktują jako zbyt pospolite danie,a nie wszyscy wiedzą jak rewelacyjne właściwości zdrowotne ma kapusta .
Kapusta jest biała,czerwona,włoska i każda z nich wyleczy nasze dolegliwości, i to nie są jakieś czary-mary, przekonałam się o tym sama i dlatego dzielę się tym z Wami.
Kapusta ma udowodnione działanie w leczeniu ponad stu chorób, ich listę bez trudu znajdziecie w Internecie.
Z niezwykłych trudnych do uwierzenia właściwości leczniczych kapusta znana jest od wielu wieków,
W Rzymie Cenzor Katon twierdził,że mamy kapustę- nie potrzebujemy lekarzy,tu trochę się z nim nie zgodzę - do lekarza koniecznie trzeba pójść,przecież musi musimy wiedzieć co nam dolega i jak mamy to leczyć.
Kapusta spożywana jest na wiele sposobów;surówki,gotowana,kiszona (w moim domu gości całą zimę i spożywamy ją na surowo,żadne przetwarzanie,gotowanie czy bigos).
Najlepsze właściwości ma świeży sok z kapusty i okłady z liści kapusty.

Sok z kapusty i okłady z jej liści pomogą nam na;szkorbut,artretyzm,leczy kaca, nerwy,bezgłos,anemię,artretyzm,astmę,zapalenie oskrzeli,pobudza apetyt,bezsenność,biegunkę,ból mięśni ,ból głowy,nerwobóle,bronchit,choroby serca,choroby skóry,ciężkość nóg,cukrzycę,czyraki,egzemę,gruźlicę,kamicę,obrzęki,odmrożenia,poparzenia,opryszczkę,goi rany,pękającą skórę,stłuczenia,udar słoneczny,ukąszenia,zapalenie spojówek,zapalenie macicy,prostatę,oczyszcza krew i skórę,zasobność kapusty w minerały chroni przed infekcjami i przeziębieniami,jest korzystna dla żołądka i jelit i wiele innych.Sok ze świeżej kapusty ma właściwości odmładzające.


Liść kapusty na okłady, tłukę delikatnie,żeby puścił sok ,ale się nie rozleciał i przykładam na bolące miejsca.


Gdy zrobiłam kontrolne badanie mammograficzne,oczekiwałam tak jak wszyscy,że wynik będzie dobry.
Niestety,badanie wykazało guza w lewej i prawej piersi (wtedy nie wiedziałam ,że te guzy, to torbiele dopiero badanie usg to wykazało),były podane wymiary i adnotacja;obowiązkowo wykonać usg piersi.
Natychmiast zadzwoniłam do pani doktor u której takie badanie wykonuję już od jakiegoś czasu,a ponieważ był to okres przed świąteczny i pani doktor przyjmuje tylko dwa razy w tygodniu,musiałam czekać około półtora miesiąca na wizytę.Pomimo ,ze badanie było płatne,oczywiście mogłam poszukać innych lekarzy,ale ta pani doktor jest najlepsza i nie chciałam zmieniać lekarza.Byłam zdenerwowana,osłabiona,załamana,ale powiedziałam sobie,że nie mogę tak bezczynnie siedzieć,muszę sobie pomóc.
Całą noc czytałam,szperałam w Internecie i zaczęłam od rana- zmiany.
Przede wszystkim całkowicie zrezygnowałam z mleka,śmietany i białego sera.
Papierosów nigdy nie paliłam,alkoholu nie piję,więc z tym poszło łatwo.
Aktywności fizycznej na świeżym powietrzu mi nie brakuje,tu też było prosto.
Zrezygnować całkowicie ze słodyczy,bo one karmią raka- tu miałam mocno pod górkę,bo ja słodkości kocham.I choć mocno je ograniczyłam,to nie zrezygnowałam-nie potrafię.
A to ważne,bo jak mówią walka z rakiem zaczyna się w kuchni.
Moja kuchnia to owoce różne i warzywa, zwłaszcza kapustne;kapusta,brokuł,kalafior,brukselka i sałata.Mięsa jem bardzo niewiele i gotowane zamiast smażonych.
Szperając w Internecie natknęłam się na opisy kobiet,z których jedna,żeby pozbyć się torbieli na piersiach stosowała okłady z liści kapusty,a druga okłady z oleju rycynowego trzy razy w tygodniu i kąpiele w ziołach.
Z kąpieli ziołowej zrezygnowałam,przyzwyczaiłam się do prysznica.
Ale okłady z kapusty i oleju stosowałam do czasu pierwszego badania usg,które wykazało,że w ciągu półtora miesiąca torbiele zrobiły się zdecydowanie mniejsze,a po następnym badaniu nie było ich wcale.
Teraz co jakiś czas dalej okładam się liśćmi kapusty,tak profilaktycznie.
Sok z kapusty robię codziennie świeży.












niedziela, 11 czerwca 2017

Czerwiec w Ogrodzie Marzeń.


Czerwiec w ogrodzie,przeminęła wiosna z kwiatami,które obudziły nas do życia,dodały nam energii i radości, a już wkrótce będziemy witać lato-Nocą Świętojańską (Nocą Kupały czy Sobótką),czyli najkrótszą nocą w roku.
Pamiętam pewną miejscowość z dzieciństwa,w której mieszkańcy witali lato, puszczając zrobione z kwiatów wianki nad rzeką,palono też ogniska,była muzyka i tańce.Bardzo piękny zwyczaj,nie wiem czy nadal jest on tam kultywowany.
Przed nami wakacje,urlopy,czas błogiego odpoczynku,gorączkowych przygotowań do wyjazdów,więc pragnę-Was,drodzy czytelnicy mojego bloga zaprosić do mojego Ogrodu Marzeń.
Jeśli tylko będziecie w pobliżu - przyjeżdżajcie,ogród jest czynny codziennie od świtu do wieczora.
Wejść i zobaczyć może każdy i nie trzeba za to płacić.Nie trzeba pytać ,szukać właścicieli-po  prostu wchodźcie.
Będziecie mogli poznać nie tylko ogród,ale także naszą przepiękną okolicę -cichą,spokojną,gdzie słychać śpiew ptaków i szum drzew rozkołysanych wiatrem.
W czerwcu jest w ogrodzie mnóstwo pracy do tych tradycyjnych;pielenie,koszenie trawnika,przycinanie dochodzi zbiór owoców i ich przetwarzanie.
Pierwszymi owocami w moim ogrodzie są kwaskowate owoce jagody kamczackiej,nie mam ich zbyt wiele, na dwóch małych krzaczkach, w sam raz na codzienną porcję witamin i, truskawki.
Truskawki w ubiegłym roku mocno ograniczyłam, zostawiłam dwa stare rzędy,a w miejscu,które powstało, zrobiłam żwirową rabatkę,taką w stylu angielskim.W ogrodzie jak w domu-ciągle coś się zmienia.
Kiedyś ,gdy zaczynałam przygodę i zabawę-w szalonego ogrodnika,sadziłam rośliny po kilka sztuk jednego gatunku,żeby ogród był szybko zielony i bujny.Dziś wiem,że z niektórymi nie był to dobry pomysł,ponieważ w naszych warunkach klimatycznych nie tylko radzą sobie świetnie,ale za bardzo się rozsiewają.Jedną z nich jest pęcherznica kalinolistna"Luteus",posadziłam ją w kilku miejscach,a teraz wycinam i karczuję,zostawię tylko jeden egzemplarz.Jej siewek jest pełno po ogrodzie,i wcale nie chcą się tak łatwo dać wyrwać-każdy walczy o przetrwanie:)
Ogród Marzeń jest miejscem ,które ma za zadanie zgromadzić jak największą ilość gatunków roślin i miejsca po pęcherznicy puste nie zostaną



Parzydło leśne.


Staw.

Ostróżki.


Kalmia.

Irys.

Nenufary-bardzo je lubię i lubię też walc na płatkach kwiatów.



Szałwia omszona.


Róże parkowa.


Róża pnąca.


Goździki.



Georginie.

Tojeść kropkowana.


Róża pnąca"Violette Parfumea"
Cudownie pachnąca-jak perfumy.


Róża pnąca"Purple splash".

Aleja Róż.


Pęcherznica kalinolistna "Diabolo".
Ona nie rozsiewa się tak bardzo jak odmiana "Luteus".


Pęcherznica kalinolistna "Luteus".
Piękna,jeden egzemplarz wystarczy.

Hortensje ogrodowe wiosna przemarzły,wycięłam prawie przy ziemi,teraz ładnie rosną i mają już pąki kwiatowe.


Ogród japoński .
W miejscu różanecznika rosły pięciorniki które razem z jaśminowcem wonnym były pierwszymi krzewami,które posadziłam w ogrodzie.A ponieważ nie miałam wtedy jeszcze pomysłu na przedogródek posadziłam właśnie je,pięciorniki długo i ładnie kwitły,a jaśminowiec czarował zapachem.Jednak zupełnie nie pasowały do tego miejsca,pomimo,że je przycinałam,by choć trochę były "z japońska".Pięciorniki wykarczowałam,a jaśminowiec wycięłam z szesnastoletnimi korzeniami sobie  nie poradziłam.

Między sosną ,a iglakiem rósł jaśminowiec.

Bocian.

Jastrząb.