Ostatnia niedziela października niesamowicie ciepła + 20 stopni, pełna słońca i jeszcze kolorów.
Na drzewach niewiele liści zostało, ogród coraz bardziej pustoszeje i wydaje się, że rośliny gdzieś się pochowały.
Taki niedzielny dzień to dobry moment na spacer, aby naładować akumulatory w pozytywną energię na kolejny tydzień. Nacieszyć się jeszcze barwami kolorowych liści i przenieść jesień do wazonu.
Z przyjemnością wypiłam kawę na tarasie, jest taki spokój i błoga cisza. Słychać tylko wiatr, ptaki przy karmniku i nasze śpiewające kury. Może to zabrzmi dziwnie, ale bardzo lubimy, gdy kury gdaczą i tak śmiesznie zawodzą jakby rzeczywiście chciały śpiewać. Każda innym głosem i dwa koguty piejące na zmianę, jeden na przekór drugiemu.
W ogrodzie pracy już nie mam dużo - grabienie liści, aż ostatni liść trafi do ogrodu warzywnego.
Ogród już odpoczywa zapada w zimowy sen, a ja nie. Snuję plany, myślę, a im więcej myślę tym więcej nieposkładanych myśli i pytajników. Nic się w całość nie składa - wtedy czytam książki, oglądam filmy i słucham skocznej muzyki, aż podskakuję na wersalce. I olśnienie !!! Jest to czego szukam i wiem jak to zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz