Od pewnego czasu budujemy w ogrodzie-kurnik.
Trzeba było znaleźć jak najlepsze miejsce dla kur żeby nie przeszkadzały i czuły się dobrze.A także pomyśleć żeby wszystko było zgodnie z przepisami prawa bo we własnym ogrodzie nie można budować małej architektury jak nam się zachce.Każdy budynek wymaga pozwolenia na budowę lub zgłoszenia budowlanego.
Po spełnieniu wymogów jakie narzucają nam urzędy wzięliśmy się do pracy,bardziej wziął się mąż:)
Na zewnątrz "chatka kurza"nie jest jeszcze skończona powolutku będziemy starali się nadać jej ciekawy wygląd.
Na parterze mieszkają kury a na strychu mąż przygotował miejsce do zimowania dla pożytecznych owadów bez których ogród ekologiczny nie może istnieć.I tak trzmiele,złotooki,pszczoły dzikie dostały swój dom który początkowo miał być dla kotów.Koty wybrały razem z psem Miśkiem miejsce po dawnym kurniku czyli "domek ogrodnika" tam też trzymamy narzędzia ogrodnicze.
W ten sposób wszystkie nasze zwierzęta otrzymały własnościowe domy:)
Wszystko co budujemy w ogrodzie wykonujemy według naszych własnych pomysłów,mąż jest architektem i budowniczym a ja dekoratorką i asystentką.Staramy się naszym budowlom nadać inny charakter tak aby wszystko do siebie pasowało i absolutnie nie było takie "masowe". Wykorzystujemy do budowy drewno,czasem metal,kamienie.
Kurnik wewnątrz został pomalowany na biało żeby pomieszczenie było jasne,a farba zmieszana z wapnem ma dodatkowo właściwości odkażające.
Ja białego koloru nie lubię i postanowiłam trochę rozweselić kurnik .
Między dwoma warzywnikami na środku obok szklarenki stanął kurnik.

Dziurki na strychu -wejścia dla pożytecznych owadów.

Jesienny widok ogrodu z góry.
Zielony dach altanki wprawdzie nie porośnięty roślinami ale kwiaty rdestówki sprytnie udają jakby rosły na dachu.

Stary Sącz-Lipie o poranku a w tle Pieniny.

Pasmo Radziejowej w porannym słońcu.

Z brązowego papieru wycięłam prostokąty wielkości A-4 i wydrukowałam napis.I uzyskałam efekt "postarzonej naklejki".
Trzeba było znaleźć jak najlepsze miejsce dla kur żeby nie przeszkadzały i czuły się dobrze.A także pomyśleć żeby wszystko było zgodnie z przepisami prawa bo we własnym ogrodzie nie można budować małej architektury jak nam się zachce.Każdy budynek wymaga pozwolenia na budowę lub zgłoszenia budowlanego.
Po spełnieniu wymogów jakie narzucają nam urzędy wzięliśmy się do pracy,bardziej wziął się mąż:)
Na zewnątrz "chatka kurza"nie jest jeszcze skończona powolutku będziemy starali się nadać jej ciekawy wygląd.
Na parterze mieszkają kury a na strychu mąż przygotował miejsce do zimowania dla pożytecznych owadów bez których ogród ekologiczny nie może istnieć.I tak trzmiele,złotooki,pszczoły dzikie dostały swój dom który początkowo miał być dla kotów.Koty wybrały razem z psem Miśkiem miejsce po dawnym kurniku czyli "domek ogrodnika" tam też trzymamy narzędzia ogrodnicze.
W ten sposób wszystkie nasze zwierzęta otrzymały własnościowe domy:)
Wszystko co budujemy w ogrodzie wykonujemy według naszych własnych pomysłów,mąż jest architektem i budowniczym a ja dekoratorką i asystentką.Staramy się naszym budowlom nadać inny charakter tak aby wszystko do siebie pasowało i absolutnie nie było takie "masowe". Wykorzystujemy do budowy drewno,czasem metal,kamienie.
Kurnik wewnątrz został pomalowany na biało żeby pomieszczenie było jasne,a farba zmieszana z wapnem ma dodatkowo właściwości odkażające.
Ja białego koloru nie lubię i postanowiłam trochę rozweselić kurnik .
Między dwoma warzywnikami na środku obok szklarenki stanął kurnik.
Dziurki na strychu -wejścia dla pożytecznych owadów.
Jesienny widok ogrodu z góry.
Stary Sącz-Lipie o poranku a w tle Pieniny.
Pasmo Radziejowej w porannym słońcu.
Z brązowego papieru wycięłam prostokąty wielkości A-4 i wydrukowałam napis.I uzyskałam efekt "postarzonej naklejki".